Relacja Istambuł

Rodzaj: wyprawa rowerowa

Uczestnicy:

  • Michał Jaworski

Dzień 1, Środa 20.07.2005

Siemianowice Śląskie - Katowice - Mikołów - Żory - Skoczów - Cieszyn - Jablunkow - Cadca - Żylina

Dystans: 160 km

Od kilku dni czekam na pogodę, żeby nie jechać w deszczu. Niebo szczelnie zakryte chmurami, ale nie pada. Postanawiam jechać. Ostatnie przygotowania i po ósmej rano ruszam. Kieruje się na Cieszyn, aby ominąć góry. Za Żyliną leśnik wskazuje mi dobre miejsce na nocleg. W nocy myśliwi chodzą w te tereny polować i mogli by mnie przez przypadek postrzelić.

Dzień 2, Czwartek 21.07.2005

Żylina - Fackovske sedlo - Prividza - Ziar - Zwoleń - Dobra Niva

Dystans: 135 km

Budapeszt, Węgry

Pierwsza noc minęła. Namiotu nie rozbijałem, niebo bezchmurne, księżyc w pełni. W nocy co chwilę się budziłem, księżyc świecił prosto w oczy i trochę wiało po nogach.Dziś mam trochę kręcenia, w końcu Słowacja to górzysty kraj. Najpierw podjazd na Fackovskie sedlo 802 mnpm, później jeszcze jeden. W trakcie jednego ze zjazdów rozrywam oponę i dętkę. Dobrze, że mam zapas. Jeśli z taką częstotliwością będę rozrywał opony to mogę nie dojechać do Budapesztu.

Dzień 3, Piątek 22.07.2005

Dobra Niva - Senohrad - Veky Krtis - Slovenske Damroty - Balassagyarmar - Aszod

Dystans: 135 km

Tym razem rozbijam namiot. Od jazdy drętwieje mi lewa ręka i w nocy mam z nią problem. Jadę trasą widokową, ale żeby zobaczyć te widoki trzeba wjechać na sam szczyt. Przekraczam granicę Węgierską. Tu moją uwagę zwracają stare babcie, które chodzą w spódnicach maksymalnie do kolan (nie jestem zboczeńcem, po prostu śmiesznie to wyglądało). Nocleg gdzieś w polach kukurydzy.

Dzień 4, Sobota 23.07.2005

Aszod - Budapeszt - Dunaharaszti

Dystans: 70 km

Ederine, Turcja

W Budapeszcie zaczyna padać. Czekam na przystanku prawie 3 godziny, aż przestanie. W centrum cała masa turystów. Runda po centrum parę fotek i po 17.00 wyjeżdżam z miasta .

Dzień 5, Niedziela 24.07.2005

Dunaharaszti - Kiskunlachaza - Salt - Kisalt - Kiskunhalas - Zsana - Bordany - Szeged

Dystans: 191 km

Pochmurno, dobra pogoda do jazdy. Ciągle myślę o Rumunii. Polski konsulat ostrzegał o powodzi, zwłaszcza żeby omijać dolinę Oltu, a ja właśnie tam się kieruję. Pojadę, jak będzie nieciekawie to wrócę.

Dzień 6, Poniedziałek 25.07.2005

Szeged - Kiszombor - Cenad - Lavrin - Timisoara - Ghiroda - Topobvatu Mare

Dystans: 155 km

Na granicy bez problemów. W jakiejś mieścinie próbuję wymieni dolary, nie wymieniają są z przed 1992 roku. Niebo bezchmurne, pierwszy raz na tym wyjeździe. Muszę zacząć wstawać o 5.00, bo w południe nie da się jechać. Zakładam sandały, w pełnych butach stopa zaczyna się gotować. W oddali widać Karpaty.

Dzień 7, Wtorek 26.07.2005

Topobvatu Mare - Lugoj - Caransebes - Plugova

Dystans: 126 km

Bosfor, Istambuł

Drogi w Rumunii. Całą masa przejechanych psów i innych zwierząt. Nikt tego nie sprząta, więc szkielety na poboczu to żaden nowy widok. Jeśli do tego dodamy końskie odchody (na wsi koń to ciągle główny środek transportu), to momentami smród jest tak wielki, że można zwymiotować. Jadę powoli, za duży upał. Serpentyny tu mają maksymalnie 7% nachylenie . W jednym ze sklepów postanawiam zrobić zakupy. Biorę podstawowe rzeczy i postanawiam wejść jeszcze raz i kupić coś słodkiego. Pokazałem kobiecie na wafelki w czekoladzie na kg. Angielskiego nie znała, pseudo rosyjskiego też, więc narysowałem w powietrzu ile ma być. Kiwnęła głową, że zrozumiała i zaczęła z lekkim niesmakiem odrywać palcami z pudełka posklejane sztuki. Zaniemówiłem, zapłaciłem i wyszedłem.

Dzień 8, Środa 27.07.2005

Plugova - Orsova - Drobeta Turnu Severin - Fibiasi - Craiova

Dystans: 169 km

Za Orsovą pojawia się Dunaj w całej okazałości. Droga jest wycięta w opadających do rzeki wzgórzach. Momentami krajobraz jak z bajki. W Drobecie TS granica z Serbią, do Belgradu tylko 250 km. Do Craiovej dojeżdżam wieczorem. Mimo późnej pory znajduję czynny kantor. Tu nie ma żadnych problemów ze starymi dolarami.

Dzień 9, Czwartek 28.07.2005

Craiova - Caracal - Rosiori de vede - Alexandria

Dystans: 150 km

Po drodze mijam tabory cygańskie. W jednej z wiosek prawie przewróciłem się jak zobaczyłem cygańską dzielnicę. Wszędzie bieda a tam takie cuda. W Aleksandrii nie było drogowskazu i przez 20 minut kręciłem się w kółko. Było późno, dzielnica nieciekawa, jakieś krzyki i pijani Rumuni dziwnie patrzący się na mnie i na rower.

Dzień 10, Piątek 29.07.2005

Alexandria - Zimnicea - Bujaru - Giurgiu - Ruse - Bjala - Kucima

Dystans: 191 km

Marmara, Babaeski

Początek nieudany. W Zimnicea dowiaduje się, że przejście jest dopiero w Giurgiu. Na granicy jak zawsze nie wiadomo gdzie jechać, budka obok budki. W końcu docieram na most i przejeżdżam na drugą stronę. Na szczęście nie płacę za przejazd. Bułgarzy też nie mają cenników dla rowerów. Pieczątka i jadę dalej. Nie dostałem karty pobytowej, więc problem zameldowania rozwiązał się sam.

Dzień 11, Sobota 30.07.2005

Kucima - Veliko Tarnovo - Gurkowo - Nowa Zagora - Radnevo - Sviliengrad - Kapitan Andreevo

Dystans: 263 km

Całkiem inaczej słychać tu przyrodę. U nas ptaki śpiewają a tu wydają odgłosy podobne do cięcia piłą .

Dziś mam zamiar dojechać do granicy. Podjazd na Republikata (700 mnpm) i chyba 20 minutowy zjazd. Przez całą drogę myślałem, ze granica jest w Simienogradzie. No i pomyliłem się, po przyjeździe na miejsce czekało na mnie jeszcze 50 km do Sviliengradu. No to jechałem poniżej 30 km/h nie schodziłem. O 22.00 na granicy, temperatura 28 st C. Kolejka samochodów na pół nocy. Postanawiam ominąć kolejkę i jadę pod bramkę. Tu na kierowców też czekają różne opłaty, tylko mnie celnicy poganiają angielskimi słowami: GO, GO. Rowerzyści nie płacą. Kupuję wizę i po kilkunastu minutach w Turcji.

Dzień 12, Niedziela 31.07.2005

Kapitan Andreevo - Ederine - Havsa - Babaeski - Luleburgaz

Dystans: 100 km

Jadę powoli, zbieram siły po wczorajszej jeździe. Objeżdżam Ederine w poszukiwaniu kantoru, nie ma. Piekielny upał, a od rana jeszcze nic nie piłem. Zauważam kranik na ulicy. Jest niedziela więc banki też zamknięte. Kasę wypłacam z bankomatu, do Istambułu musi starczyć. Po drodze łapie mnie biegunka, co chwilę postój.

Dzień 13, Poniedziałek 01.08.2005

Luleburgaz - Corlu - Silivri - Kumburgaz - Istambuł

Dystans: 145 km

Stambuł, Mury obronne

Przez noc ból brzucha minął. Droga nie za dobra, dużo pagórków, do tego wiatr. Często jadę po jakimś żwirze na poboczu. Kierowcy non stop naciskają klakson, aby pozdrowić albo ostrzec. Podobnie jest jak wjeżdżam do jakieś wioski dzieci witają cię i pytają się jak się nazywasz, jest to miłe, ale po pewnym czasie męczące. Około 19.00 docieram na kemping, ceny aż głowa boli. 4 euro za miejsce, 5 euro za osobę i 1 euro za rower. Płacę, bo na dziko miał bym problem coś znaleźć, na szukanie czegoś innego o tej porze nie mam ochoty. Aha kemping jest niedaleko lotniska, co chwilę lądują i startują samoloty.

Dzień 14, Wtorek 02.08.2005

Istambuł - Kumburgaz - Silivri - Marmara Erglisi

Dystans: 128 km

Objeżdżam miasto, jem doner kebaba, stawiam nogę w Azji i czas na powrót. Za bardzo nie ma gdzie się rozbić, dopiero po zmroku coś znajduję. W nocy mam gościa. Coś zaczyna drapać po namiocie. Szczur, nie to tylko mały wychudzony pies.

Dzień 15, Środa 03.08.2005

Marmara Erglisi - Tekirdag - Hayrabolu- Babaeski

Dystans: 125 km

Rano jemy śniadanie i mimo wyraźnego sprzeciwu psa ruszam dalej. W Takirdag jestem przed południem, idę na plaże na zasłużony odpoczynek. Zaraz zjawia się jakiś Turek, w pobliskim barze jest kelnerem. Pobiera drobną opłatę za wstęp, chwilę rozmawiamy. Rozbieram sie i idę w kierunku wody (ręce do połowy ramienia i nogi do połowy uda opalone na brąz, pozostałe części ciała blade). Kelner akurat idzie z drinkami i zaczyna krzyczeć: Where are you from ! Where are you from! (Skąd jesteś). - From north (Z północy) odpowiadam i do 16.00 siedzę w Morzu Marmara. Wieczorem zaczynają boleć plecy, lekko mnie przypaliło. Noc to męczarnia plecy płoną.

Dzień 16, Czwartek 04.08.2005

Babaeski - Kirkbareli - Dekeroy - Malko Tarnovo - Burgas

Dystans: 188 km

Akwedukt, Hagia Sophia

Bezpieczeństwo w Turcji. Ludzie się dziwili a nawet byli oburzeni jak zapinałem rower. W barach, stacjach lub marketach prawie zawsze ktoś pilnuje porządku. Na Bułgarskiej granicy kontrolują bagaże. Po przekroczeniu granicy mam wrażenie, że tu się nic nie dzieje. Albo wszyscy śpią albo są nad Morzem Czarnym.

Dzień 17, Piątek 05.08.2005

Burgas - Aheloj - Obzor - Staro Oriachowo - Grozdjovo - Provadija

Dystans: 137 km

Początek trasy bardzo widokowy, znowu trzeba wjechać na jakiś szczyt. Na niebie pierwsze chmury od 10 dni. Po drodze zaliczam kąpiel w Morzu Czarnym. Woda cieplutka, fale takie, aż przewraca człowieka. Gdzie nie pójdziesz słychać polski język. W tylnym kole zaczyna coś skrzypieć.

Dzień 18, Sobota 06.08.2005

Provadija - Novi Pazan - Sumen - Razgrad - Ruse - Giurgiu

Dystans: 190 km

Bułgaria, Republikat

Koniec słońca. Niebo pochmurne miejscami pada mżawka. Dobry dzień do jazdy gdyby chciało mi się jechać. Wlokę się. W Ruse wydaję ostatnie lewy i tu łapie mnie burza. W czasie gdy czekam pod wiaduktem przyplątuje się młody Bułgar. Chwilę rozmawiamy o zainteresowaniach on o narkotykach, ja o podróżach. Znika tak samo szybko jak się pojawił. Na granicy Bułgarzy znowu kontrolują, jeden celnik nie mógł uwierzyć, że wracam ze Stambułu na rowerze. Jest już noc a ja muszę wyjechać z Giurgiu. Po drodze auta jadą na długich światłach, oślepiony dwa razy wpadam na znaki robót drogowych. Gdy znajduje miejsce na noclegi i chcę się napić wody, tej nie ma. Musiała wypaść podczas jednego ze zderzeń. Zaczynam być lekko poirytowany, komary tną jak oszalałe, rower co chwilę się przewraca. Zaraz wybuchnę.

Dzień 19, Niedziela 07.08.2005

Giurgiu - Bukareszt - Butimanu - Ploiesti

Dystans: 155km

Niebo ciągle zachmurzone. Już po paru minutach jazdy pomagam pchać starą Dacie. Zaczyna padać. Jadę w foliowym ponczo, jest żółte i w czasie jazdy nadyma się jak balon. Wyglądam w tym jak idiota, ale ważne że jest sucho. W Bukareszcie w piekarni kupuję kilka słodkich bułek i siadam na pobliskim murku. W pewnym momencie pod piekarnię podjeżdża bus z którego wyskakuje kierowca po pieczywo. Wciąż mam przed oczami jego twarz, wrócić do ciągle jadącego samochodu czy jednak kupić ten chleb.

Dzień 20, Poniedziałek 08.08.2005

Ploiesti - Campina - Sinaia - Brasov - Cadlea

Dystans: 120 km

Ciągle pada. Do tego tylne koło co chwile strzela, luzu już nie mogę zlikwidować. Przejeżdzam przez rumuńskie kurorty. W żółtym ponczo wzbudzam śmiech przechodniów, ale też coraz częściej złość psów. Zimno. Późnym popołudniem przestaje padać i nawet wychodzi słońce, ale zaczyna wiać wiatr. W Brasovie zostaję poinstruowany przez policjanta na skuterze, mam zachować odstęp od tyłu autobusu. A chciałem tylko ogrzać nogi ciepłymi spalinami. Dzisiaj przejechałem 3000 kilometr.

Dzień 21, Wtorek 09.08.2005

Cadlea - Fagaras - Sibiu - Mircurea Sibiului

Dystans: 163 km

Rumunia, Brasov, Bukareszt

Na niebie pojedyncze chmury, ale ciągle zimno i wieje wiatr. Ciągle przechodzi front atmosferyczny. Po lewej stronie mam pasmo ponad dwu kilometrowych szczytów, jest na co popatrzeć. Dobrze, że droga prosta. Przed wyjazdem do głowy mi nie przyszło, żeby mieć problem z kupnem wody. Powiedzieć "woda mineralna" to żaden problem, ale jak wytłumaczyć ,że chcesz półtoralitrową (akurat ten rozmiar pasuje do koszyka od bidonu).

Dzień 22, Środa 10.08.2005

Mircurea Sibiului - Sebes - Deva - Zam - Varadia de Mures

Dystans: 165 km

Rano rozkręcam koło. Okazuje się, że łożyska się trochę zużyły. Robię co mogę, aby koło jeszcze trochę popracowało. Droga monotonna, żeby się nie nudziło zrywam słonecznik i zębami wydłubuję poszczególne ziarenka.

Dzień 23, Czwartek 11.08.2005

Varadia de Mures - Arad - Turnu - Totkomios - Oroshaza - Nagymagocs

Dystans: 174 km

Do granicy spokój, przejście też. Jak tylko wjechałem na Węgry koło stanęło na dobre. Pękło łożysko. Przynajmniej w jakieś mieścinie. Na rynku zostaję bez powodu wylegitymowany przez policję. Korzystam z sytuacji i pytam się o gdzie jest serwis i kantor. Policjanci na rowerach pokazują mi te miejsca. W banku nie chcą wymienić dolarów, dopiero jak wyciągam euro jeden z kasjerów prywatnie mi je wymienia. Serwis trwa 15 minut czekania i 10 euro zapłaty za wymianę. Dalej w grze. Po drodze korzystam z WC na stacji benzynowej. Znajduję powód dla którego policja od razu zwróciła na mnie uwagę. Słonecznik na czarno zafarbował wargi, tak brudny to jeszcze w życiu nie byłem.

Dzień 24, Piątek 12.08.2005

Nagymagocs - Szentes - Kiskunfelegyhaza - Kecskemet - Dabas - Budapeszt - Pomaz

Dystans: 177 km

Budapeszt,Esztergom

W nocy pada przelotnie, zresztą rano też. Jeszcze raz w Budapeszcie. Z Węgrami jest taki problem ,że jeśli nie znają angielskiego to nie ma możliwości zrozumienia co mówią, zostają ręce. Dopiero w Pomaz na terenie jakiegoś parku mogę się rozbić.

Dzień 25, Sobota 13.08.2005

Pomaz - Esztergom - Sturovo - Pastovce - Demandice - Levice - Tlmace - Zlate Moravce

Dystans: 98 km

Nad ranem jeleń lub łoś biegał wokół namiotu i ryczał. Jadę powoli. Czuję znużenie. Musiałbym przynajmniej jeden dzień odpocząć. Ciężka trasa. Parę minut wjeżdżania pod górę i szybki parosekundowy zjazd na dół. I tak w kółko.

Dzień 26, Niedziela 14.08.2005

Zlate Moravce - Partizanske - Banovce - Trencin - Niemsowa - Bruma Bylnuce -Vsetin - Valasske Mezinci - Novy Jacin

Dystans: 192 km

Trzeba nadrobić trochę kilometrów za wczoraj i podjechać jak najbliżej Ostravy. Po drodze dużo rowerzystów. Koron czeskich nie mam, jadę na prowiancie ze Słowacji. Polska niedaleko. Dzisiaj ostatnia noc. Dzisiaj przejechałem 4000 kilometr na wyprawie.

Dzień 27, Poniedziałek 15.08.2005

Novy Jicin - Ostrava - Bohumin - Chałupki - Włodzisław Śl. - Rybnik - Knurów - Zabrze - Ruda Śl. - Chorzów - Katowice - Siemianowice Śląskie

Dystans: 160 km

Fackovske Sedlo, Słowacja, Czechy

W czasie jazdy przelotnie pada. Rano lekkie śniadanie popijam resztką wody. Byle do Polski. W Ostrawie wpadam na tył samochodu, na szczęście nic się nie stało. O 16.30 w domu. Koniec

Podsumowanie

Koszt: 600 zł

Całkowity dystans: 4172 km

Średnia dzienna ilość km: 154 km

Średnia prędkość: 20 km/h

Najdłuższy dzienny przejechany odcinek: 263 km

Ilość dni: 27

do góry


Pokaż Siemianowice - Istambuł - Siemianowice rewerem na większej mapie